Lunar Expedition 1 – Dzień 10 – Załóż skafander

Scott, 27.

Spoiler alert: żyjemy.

Wczoraj

Po manualnym wyrównaniu ciśnienia w śluzie powietrznej mieliśmy jeszcze jeden problem: odkażenie. Bez tego nie mogliśmy wejść do habitatu, jeśli nie chcieliśmy złamać zasad określonych w podręczniku misji.

Zwykle, to lampa odkaża nas w śluzie. Ale tym razem, bez elektryczności i z uszkodzonym zasilaniem zapasowym śluzy, musieliśmy w jakiś sposób zmusić lampę do świecenia. Dlatego tego typu misje są takie ważne.

Piotr wpadł na odważny pomysł, aby wnieść do śluzy zapasowy zasilacz UPS (takiej sytuacji nie było opisanej w podręczniku misji, tak samo jak sytuacji ze mną i Grzegorzem)… Zamknąwszy wszystkie wewnętrzne drzwi, członkowie załogi odizolowani od Atrium i śluzy powietrznej, tak aby Piotr mógł otworzyć właz tylko na sekundę i wejść do śluzy.

Tak więc siedzieliśmy tam we trzech, z lampą podłączoną do UPSa, czekając na zakończenie odkażania.

Na szczęście nic więcej złego się nie wydarzyło.

Dziś

Jeśli zastanawiałeś się nad tym, jakie jest najlepsze lekarstwo dla wyczerpanego astronauty, który spędził wczorajsze popołudnie w ciemnej i zimnej śluzie, to odpowiedź jest prosta: założyć skafander do EVA i iść na spacer na zewnątrz habitatu.

Spędziliśmy z Dorotą półtorej godziny próbując podłączyć nowe źródło zasilania do lądownika i zrestartować jego system. To była żmudna robota, ale myślę, że nam się udało. Spróbujemy połączyć się zdalnie z lądownikiem i to sprawdzić.

Teraz otwieramy drzwi śluzy, jako że zakończyło się odkażanie. Zapach obiadu jest w powietrzu a my… Żyjemy!

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *