Lunar Expedition 1 – Dzień 11 – Jak wygląda typowy dzień analogowego astronauty

Scott, 28.

Najczęstsze pytania jakie słyszymy to: jak wygląda dzień analogowego astronauty? Jak to jest być analogowym astronautą? Jak to jest żyć na izolowanej przestrzeni, z tą samą grupą ludzi, prawie bez żadnej komunikacji z zewnętrznym światem?

Jak ja się czuję jako analogowy astronauta? Świetnie!

Nasz dzień wyznacza grafik zajęć, który jest przygotowywany codziennie przez Centrum Kontroli Misji. Czasami CKM budzi nas piosenką, kiedy system diod LED symuluje wschód słońca, lub budzimy się sami. Zwykle chcemy spać więcej niż wskazuje na to grafik, wiadomo, ale możemy uciąć sobie drzemkę podczas dnia, więc w sumie nie jest to dla nas wielki problem.

A tak przy okazji, ja i tak nie jestem największym śpiochem w tym habitacie…

Kiedy się budzimy przeprowadzamy bardzo podstawowe badanie medyczne – sprawdzamy temperaturę ciała, wagę i tętno. Podczas tej misji przeprowadzamy także test subiektywnego postrzegania czasu. Musimy również badać nasz mocz i wyobraźcie sobie, że na to też mamy przygotowaną specjalną procedurę…

Tak czy siak, notujemy rezultaty w notatniku i zabieramy się do przygotowania śniadania.

Staramy się jeść razem. To również czas, podczas którego omawiamy rzeczy związane z misją, takie jak grafik dnia, czy inne problemy (choć nie ma ich za dużo). Odkryliśmy również, że dla tych i innych posiłków, możemy ulepszyć jedzenie dostarczone nam na misję. Tak mniej więcej w środku misji nauczyliśmy się przygotowywać smakołyki używając tego co mamy. Szczególnie Joanna, Dorota i Grzegorz wpadli na genialne pomysły kulinarne i udało nam się przetrwać do tej pory… Ok, tak na serio to jedzenie nie jest takie złe. A techniczne zaopatrzenie z budyniem w środku było najlepszym zaopatrzeniem misji.

Po porannej odprawie zaglądamy do naszej rozpiski na dany dzień i staramy się wypełnić to co mamy dziś do zrobienia w habitacie. Moim zdaniem udało nam się być całkiem wydajnymi jako cała załoga, nawet jeśli każdy z nas zajmował się różnymi zadaniami. Ciężko jest pracować nad eksperymentami razem, bo zostały one zaprojektowane dla jednej osoby. Niemniej jednak czasami pomagałem Joannie kiedy ważyła karaczany, innym razem pomagałem robiąc zdjęcia próbek skał i roślin, które później były używane w innych eksperymentach. Wyjątkiem od zasady były spacery EVA, podczas których zaangażowane były przynajmniej trzy osoby: dwóch astronautów i operator. Spacery EVA były najbardziej niebezpieczną częścią naszego codziennego życia w habitacie (poza eksperymentami z kuchenką mikrofalową…) oraz najbardziej wyczerpującą.

Dzisiaj, po raz pierwszy podczas naszej misji, mieliśmy dwa zespoły gotowe do spaceru EVA. W pierwszym zespole byłem ja i Grzegorz, w drugim – Piotr i Joanna. Trudność tego zadania (które nie było uwzględnione w podręczniku misji, co pokazuje, że misje analogowe mają znaczenie, aby wykryć tego typu problemy) polegała na tym, że na zewnątrz habitatu mogą być na raz tylko dwie osoby (ze względów bezpieczeństwa). A musieliśmy wykonać pracę i nad lądownikiem i nad łazikiem. Z tego powodu konieczne było wymienianie astronautów po jednym z każdej drużyny… Co doprowadzało do sytuacji, kiedy jeden astronauta był sam na zewnątrz bazy…

To nie był może najbardziej wymagający spacer EVA, nie tak jak ten, kiedy musieliśmy naprawić zasilanie łazika Modernity, ale nasze zadanie podłączenia zasilania lądownika i nawiązania zdalnego połączenia z bazą nie było takie łatwe (i prawie nam się udało). Okazało się, że elektronika lądownika jest popsuta, więc wyjęliśmy serce (płytę główną) lądownika i zabraliśmy ją do bazy (hej, przynajmniej się staramy!). To był najdłuższy spacer EVA podczas misji, z ponad czterema i pół godzinami spędzonymi na zewnątrz, z dwoma astronautami samymi na powierzchni Księżyca, najpierw to byłem ja, a potem był to Piotr. Po zakończeniu tego EVA nawet nie myślisz o treningu, po prostu jesz kolacje, robisz notatki w swoim dzienniku i idziesz spać.

Ok, tak naprawdę, to nie jest to takie łatwe.

Na koniec dnia spotykamy się, aby omówić dzień i przedyskutować zadania na jutro. Musimy wykonać trening fizyczny i jeszcze trochę jogi… Dziś jednak pominę ten trening i jogę i zrobię od razu wieczorne badanie medyczne oraz test na subiektywną percepcję czasu i pójdę spać.

Dobranoc. Czuję się dobrze. A jutro mamy księżycową niedzielę.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *