Lunar Expedition 1 – Dzień 13 – Odprawa

30-ty Scotta
Jednym z celów astronautycznych misji analogowych jest przygotowanie oraz przeprowadzenie naukowych i technicznych eksperymentów, które mogą pogłębić naszą wiedzę na temat życia w ograniczonej przestrzeni kosmicznego habitatu, począwszy na systemach podtrzymywania życia, aż po psychologię i interakcję załogi. Możecie rozważyć tego typu symulacje jako pola testowe dla przyszłych księżycowych bądź marsjańskich habitatów, dzięki którym można przetestować współdziałanie różnych systemów (i ludzi), bez ponoszenia ryzyka znanego z programu kosmicznego. To jest również przypadek naszej misji, widoczny szczególnie dzisiaj, kiedy praktycznie wszystkie eksperymenty, które byliśmy w stanie przeprowadzić przez ostatnie dwa tygodnie, są ukończone i końcowe raporty są gotowe.

Zamknięty ekosystem

W trakcie LE-1 przeprowadzane były różne rodzaje eksperymentów naukowych. Największą ich grupę stanowiły eksperymenty biologiczne prowadzone niemal przez wszystkich członków załogi, w ramach przestrzeni BioLabu. Poza systemem hydroponicznym, nad którym czuwał Matt (i udało nam się wyhodować zioła do naszych posiłków), próbowaliśmy utrzymać hodowlę karaczanów korzystając z odpadów żywieniowych po naszych posiłkach. To rodzaj zamkniętego ekosystemu, który będzie wymagany podczas długoterminowych lotów kosmicznych, i Joanna wykonała fantastyczną pracę, zajmując się utrzymaniem tych wszystkich insektów. Podobnie Dorota, która próbowała wyhodować cebulę i pietruszkę w różnych wariantach symulowanego księżycowego regolitu (jedna grupa sadzonek wykorzystywała regolit bazujący również na odchodach insektów, co jest kolejnym przykładem zamkniętego ekosystemu habitatu). Dorota była naprawdę podekscytowana, gdy zobaczyła, że pietruszka wraca do życia (i wierzcie mi, te sadzonki wcale nie wyglądały najlepiej na początku misji). Szkoda tylko, że te dwa tygodnie były niewystarczające, żeby nacieszyć się świeżą pietruszką, ale mimo to cieszymy się, że wynik tego eksperymentu jest zachęcający. W końcu, pewnego dnia będziemy musieli samodzielnie wyhodować żywność poza Ziemią, dlatego też, takie eksperymenty nie tylko przyciągają ogólną uwagę, są również ważne i, nie ma co ukrywać, wymagające. BioLab był również miejscem, w którym prowadzone były eksperymenty związane z kolonią bakterii symbiotycznych, czy Kombuczy (zajmował się nimi Grzegorz), a także śledzeniem ruchu larw muszki drozofili i wzrostu kiełków w tzw. maszynie RPM (Random Positioning Machine), nad którymi czuwał Matt. W końcu, ja sam byłem zaangażowany w eksperyment ekologiczny, starając się znaleźć dobre miejsce dla rozwoju kolonii alg, jako wskaźnik zanieczyszczenia środowiska habitatu. Na szczęście, nic takiego nie znalazłem.


Kończąc temat eksperymentów biologicznych, przechodzimy bezpośrednio do kuchni, gdzie rozwinęliśmy kilka kulinarnych przepisów korzystając z racji żywieniowych dostępnych w habitacie. Przepisy zostały uwzględnione w podręczniku habitatu, pod kątem przyszłych załóg.

Wydrukujmy coś

Po przeciwnej stronie habitatu, w królestwie Grzegorza, znanym jako Laboratorium Analityczne, przeprowadzone były eksperymenty związane z drukiem 3D. To jest bardzo ciekawa i obiecująca technologia, szczególnie pod kątem programu kosmicznego. Wyobraźcie sobie, że zamiast wysyłać wielkie i ciężkie maszyny przemysłowe w kosmos, można zabrać ze sobą drukarkę 3D… Jedyne co potem potrzeba to oprogramowanie do projektowania (CAD, Computer Aided Design), filament i można wydrukować praktycznie wszystko we względnie niedługim czasie. Przykładowo, w trakcie tej misji mieliśmy okazję wykorzystać drukarkę 3D do wydruku sitka niezbędnego do uprawy hydroponicznej (a nie mieliśmy go właśnie w habitacie). To jest świetny przykład na to, jak tematycznie różne eksperymenty misji mogą ze sobą współdziałać.

No dobra, najciekawszym jednak efektem pracy z drukiem 3D jest siódmy członek załogi – Wiedźmin Twardowski, który siedzi teraz obok mnie na czerwonej pufie w Atrium.

Chodźmy na spacer. Wewnątrz, albo na zewnątrz.

Część Laboratorium Analitycznego, jak już kiedyś wspominałem, była dedykowana do przeprowadzania eksperymentów medycznych, tak jak pomiar parametrów życiowych podczas spacerów kosmicznych. Są one bardzo niebezpieczne, stąd monitoring parametrów fizjologicznych astronauty jest istotny.

Inne parametry życiowe astronautów były rejestrowane niemal stale podczas całej misji. W zasadzie to tak przywykliśmy do tego, aby monitorować podstawowe parametry naszych organizmów (waga, temperatura ciała, puls), naszą aktywność fizyczną (tak, tak, korzystamy z opasek fitness), oraz mocz, że trudno nam sobie wyobrazić jak to będzie po misji… W sumie to może i poprawić nasze codziennie życie, szczególnie, że robiliśmy również trening wysiłkowy (rower albo tabatę), co jest ważne z punktu widzenia utrzymania dobrej kondycji i zdrowia astronautów przez cały okres trwania misji. I po niej.

Jeden z ciekawszych eksperymentów dotyczył za to interakcji między członkami załogi, co mierzone było przy pomocy zestawu sensorów (identyfikator sprzężony z systemem beaconów, zlokalizowanych w różnych miejscach habitatu). Oprócz śledzenia położenia astronauty, identyfikator monitorował natężenie jego głosu. W zasadzie nosiliśmy te identyfikatory cały dzień… Albo raczej, staraliśmy się je nosić, bo czasem o nich zapominaliśmy… Wtedy Piotr, który odpowiadał za ten eksperyment, przeszywał nas zimnym spojrzeniem (już wiedzieliśmy w czym rzecz), trzymając w ręku porzucony identyfikator. Jesteśmy o tyle ciekawi wyników tego eksperymentu, że nie tylko będzie można pokazać animację ruchu członków załogi podczas całej misji, ale przede wszystkim, spróbujemy odpowiedzieć na pytanie zadawane właśnie podczas misji analogowych: jak przebiega interakcja między członkami załogi w trakcie pobytu w zamkniętej przestrzeni habitatu?

Więcej światła!

Natomiast kluczowym eksperymentem była Subiektywna Percepcja Czasu, w którym wszyscy braliśmy udział. Byliśmy odcięci od światła słonecznego, stąd nie wiedzieliśmy czy jest dzień czy noc poza habitatem, co poprowadziło nas do uczucia znanego jako “jet-lag”. Oświetlenie habitatu zostało tak skonstruowane, aby symulować różne pory dnia, a na dodatek, posługiwaliśmy się tzw. Standardowym Czasem Księżycowym (jesteście pewnie ciekawi o co cała rzecz z tymi dziwnymi datami, jak 30 Scott-a), bez dostępu do zegara ziemskiego, co zmieniło nam poczucie czasu. To dla nas całkowicie nowe doświadczenie, i staraliśmy się utrzymać naszą ogólną wydajność na tyle na ile było to możliwe, chociaż czasem potrzebowaliśmy drzemki. Albo dwóch…


Wyniki tego eksperymentu mogą być pożyteczne nie tylko dla astronautów lub pilotów, ale również dla pracowników zmianowych, szczególnie tam, gdzie potrzebne jest wymagana podwyższona odpowiedzialność w trakcie godzin pracy.

Proszę czekać

No dobra, nie chodzi tutaj o eksperyment, ale ważną częścią naszych poranków i wieczorów były odprawy, pomiędzy osobami odpowiedzialnymi za komunikację, po stronie Centrum Kontroli oraz habitatu (z angielskiego nazywamy to Capsule Communication Officer, w skrótcie CapCom). W naszej załodze taka rola była przypisana do Doroty. Nigdy nie zapomnę dźwięku Skype’a, przeszywającego środek naszej nocy, i zaspanej Doroty biegnącej aby odebrać… Szczęśliwie zawsze gdzieś w pobliżu był Piotr, a my, no cóż, przewracaliśmy się wtedy na drugi, albo i trzeci bok. Utrzymywanie jednego kanału komunikacyjnego pomiędzy habitatem, a Centrum Kontroli jest ważne i pozwala uniknąć chaosu (chaos w komunikacji mógłby okazać się niebezpieczny dla misji). To część naszego szkolenia, i tak po prawdzie, to każdy z nas miał okazję być przynajmniej na chwilę CapCom-em, w czasie gdy Dorota wykonywała eksperymenty, albo kiedy stawaliśmy się kontrolerami spacerów kosmicznych.

Pomocna dłoń. Albo dwie. Albo cztery.


Jak czytamy w podręczniku misji, rola dowódcy polega na nadzorowaniu pracy załogi. Dla Piotra, najbardziej ulubioną częścią tego zadania była pomoc różnym członkom załogi w ich zadaniach, gdzie również on sam mógł się czegoś dowiedzieć albo nauczyć nowego. Okazał się również złotą rączką jeśli chodzi o różne techniczne, czy elektroniczne problemy habitatu.

A czym w takim razie charakteryzuje się rola vice-dowódcy? Z mojego doświadczenia to taka prawa ręka dowódcy, osoba, która może doradzić, czy pomóc w podjęciu decyzji. Starałem się również być pomocną dłonią dla pozostałych członków załogi, poza tym, że miałem również eksperyment związany z geologią i spektrometrią próbek. Ostatnią rzeczą, którą robiłem to fotografia i opisywanie codziennego życia w habitacie (hm, to w sumie dwie rzeczy), i naprawdę podobało mi się to zadanie, chociaż, wierzcie lub nie, było to dla mnie wyzwanie. Mam nadzieję, że załoga nie zapomni o tym, jak często pytałem ją o piosenkę dnia, chociaż tym razem, jest to dużo łatwiejsze. Miłego!

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *